poniedziałek, 7 stycznia 2019

potrzeba

Najważniejsze jest ustalenie, kto jest właścicielem praw autorskich do działalności Escape Room
i komu udzielił licencji i na jakich warunkach.
To że wymagana jest licencja jest oczywiste, bo to hyb rydowy marketing filmu pod tym samym tytułem.
Jeżeli ktoś wykupił licencję na Escape Room tgo otrzymał warunki certyfikacji i udzielający licencji to sprawdził, bo tak działają prawa autorskie.
Przed wojna i po wojnie w cyrkach ciągle był prezentowany numer Escape Room ale z klatką zanurzana w wodzie, z magikiem pospinanym łancuchami i miał minute na rozpięcie łąńcuchów, bo inaczej się topił.dopiero gdy wydarzyła się tragedia nagle wszystkim urzędnikom się przypomniało, że każde pomieszczenie, w którym  https://pogotowie-kanalizacyjne.warszawa.pl/wypompowywanie/
   przebywają ludzie - i najmniej istotne jest tutaj czy jest to lokal usługowy czy prywatny - powinno spełniać elementarne normy bezpieczeństwa a mimo tego pożar może zdarzyć się w każdej chwili i bardzo ważne jest wytyczenie w sposób nie ulegający wątpliwości dróg ewakuacyjnych.jesli już do nich doszło/ nalezy wyciągac wnioski. Z tym że nie wiem czy koniecznei robiąc szopke w stylu podeścik , z tyłu flagu UE, PL, i premier z ministrem przy mikrofonie. Przyczyną wypadku była polska prowizorka, wicie rozumicie, zmieścisz sie śmiało, która działała dopóki nie przestała. Dziś było to w escape roomie, 9 lat temu w Smoleńsku, wcześniej w hali tagowej w Katowicach itp. Można kontrolowac wszytkio, także kontrole ale dopóki nei wypleni sie tej naszej przywary, takie rzeczy będą sie powtarzać w róznych miejscach .Ministrowie nie wiedzą, że są odpowiednie przepisy: Prawo budowlane, Ustawa o Straży Pożarnej a w szczególności Ustawa o ochronie przeciwpożarowej (najważniejszy Rozdział 2). A największym problemem jest mnożenie przepisów tak że służby zajmują się wszystkim i niczym. Trzeba zmniejszyć obciążenie ich kwestiami mało ważnymi a skupić się na kwestiach dotyczących bezpieczeństwa ludzi. Przecież taki nadzór budowlany nawet nie ma listy obiektów, które zagrażają życiu i zdrowiu człowieka a wobec których prowadzi postępowania.Za tę straszną tragedię odpowiada wyłącznie Państwo polskie. Polski rząd powinien honorowo podać się do dymisji. Dlaczego, żeby otworzyć budkę z hot dogami trzeba mieć dziesiątki pozwoleń i zgód (sanepid, bhp itd.), a w przypadku ER, gdy gra polega na zamykaniu ludzi w ciasnych pomieszczeniach nie były wymagane żadne zgody czy pozwolenia! Ryzyko utraty życia podczas konsumpcji hot doga jest nieporównywalnie mniejsze niż w tego typu obiektach. Istniało to nie tylko zagrożenie utraty życia w wyniku pożaru, ale również w wyniku zasłabnięć czy ataku paniki w zamkniętym pomieszczeniu. Przez ostatnie trzy lata tego typu działalność uruchamiana w domach prywatnych rozrosła w Polsce do niebotycznych rozmiarów. Dlaczego urzędnicy przymykali na to oko? To nie było 100 czy 200 ER, ale ponad 1000! Rząd do dymisji, natychmiast!Gdyby nie "nasza" mentalność, która niejako nakazuje nam kombinowanie w każdej dziedzinie  https://pogotowie-kanalizacyjne.warszawa.pl/udraznianie-kanalizacji/  życia i udowadnianie wszystkim jak to można nie stosować się do różnych zapisów prawa, to takich sytuacji by nie było. Owszem tak jak napisała p. Marta Maj, są stosowne zapisy w prawie budowlanym. Urzędnikom też ciężko zarzucić, że nie wymagają jakichś zaświadczeń dot. działalności - to nie ich rola przy zakładaniu. Wina leży po stronie właściciela tego typu obiektu zawsze, bo przecież nie będzie płacił jakiemuś komuś za projekt... przecież to nie jest potrzebne

miejsce

Tak kończy się oszczędzanie na ogrzewaniu.
Chęć większego zarobku (mniejszych kosztów) zaowocował śmiercią 5 osób.
Ja bym u siebie w domu nigdy nie uruchomił pieca z otwartym płomieniem, już nie mówię o butli w domu.
Tam gdzie przebywają obcy ludzie ogrzewanie musi być idiotoodporne.
Trzeba przewidzieć, że ktoś coś może uszkodzić i tak pewnie było w tym wypadki. w prawie budowlanym, jest wyrażnie zapisane że kazda zmiana użytkowania obiektu lub jego czesci wymaga uzyskania pozwolenia na budowę , a co za tym idzie opracowania projektu i uzyskania wszelkich uzgodnień. To, że ktoś obchodzi te przepisy - co się dzieje nagminnie - to niestety wina urzednkików którzy nie wymajają odpowiednich dokumentów np, przy rejestracji działalności No pewne. Najlepiej uregulować, wprowadzić pozwolenia, zezwolenia ,licencje itp. Tylko po co? W Polsce działają tysiące takich miejsc. Przez lata zapewne przewinęło się przez nie dziesiątki milionów osób  http://naprawa-kanalizacji.pl/konserwacja-i-monitoring-kanalizacji/  
  . Nagle zdarzył się wypadek i kilka zginęło. Kilka na zapewne kilka milionów odwiedzających rocznie. Zwykły, tragiczny,nieszczęśliwy wypadek który może zdarzyć się wszędzie. Odpowiedzialny powinien ponieść konsekwencje, rodziny dostać odszkodowania i temat zamknięty. Nie ma nad czym debatować. Założę się w ciągu ostatniego roku więcej osób zmarło po udławieniu się preclem niż w escape roomach. Czy w związku z tym kwestie dystrybucji preceli też należy ureglować? piecyk gazowy zainstolowany pewnie jeszcze niepoprawnie w miejscu do ktorego za odpowiednią opłatą każdy może przyjść i wielkie prawdopodobieństwo że go uszkodzi bo przeciez moze to prowadzić do rozwiązania zagadki. Tak to wygladać nie powinno, na pewno właściciel nie chciał żeby doszło do tragedii ale on jak i odpowiednie nadzory które nad tym powinny czuwać są winne.a tzw. moich czasów wszystko było uregulowane w prawie budowlanym, pożarnicy byli szczególnie uprzywilejowani w "czepianiu" się, praktycznie byli przy każdym odbiore robót, uzgadniali każdą dokumentację do najdobniejszych rozwiązań projektanta, każda zmiana funkcji obiektu, jego przeznaczenia musiała być uzgodniona z inspektorem pożarnikem, może miałem pecha (szczęście?) ale takie numery jak te z tymi roomami by nie przeszły, wszystko było ważne, nalepki "droga ewakuacyjna", "hydrant" itd. do tego szerokość klatki schodowej a nawet kierunek otwierania drzwi i dziesiątki innych, mam działkę niedaleko Warszawy, byłem "nękany" kontolami i stroszony mandatem bo brakowało punktu p.poż. Nie bardzo rozumiem autora, do kogo kieruje pretensje. Do ustawodawcy? Wszak wszyscy zajęci pilnowaniem stołków i usiłowaniem ustawienia się na całe życie. Tragedia. Najszczersze kondolencje dla bliskich ofiar. Niewyobrażalny dramat. Nagle jeden z tych, dla których dostęp do wodopoju stanowi  https://przylacza.com.pl/zakres-dzialania/     esencję życia, przebudził się. Jest Ojczyzna, jest Poska, są Polacy? Myślałem że tylko moje korytko. Tak długo czekałem liżąc tyłki lepszym niż ja cwaniakom, dostałem wreszcie dobrą posadkę, chciałem siebie i rodzinkę ustawić do końca świata i jeden dzień dłużej. Kontrolować. Co kontrolować? Zrozumcie wreszcie hieny z Wieskiej. Nie sposób kontrolować każdego aspektu życia. Przecież nawet siebie nie potraficie kontrolować w kwestii pazerności, pędu na szkło i do zaszczytów.

paryż

Dwanaście tysięcy osób w ciągu roku wyprowadza się ze stolicy Francji. Taka tendencja potrwa co najmniej do dwa tysiące dwudziestego piątego roku. W ciągu kilku ostatnich lat Paryż opuściło niemal sześćdziesiąt tysięcy osób. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest między innymi drastyczny wzrost cen mieszkań. O ile w 2006 roku metr kwadratowy przeciętnie w stolicy kosztował nieco ponad pięć i pół tysiąca euro, o tyle teraz za metr kwadratowy trzeba zapłacić około dziesięciu tysięcy euro. Paryżanie znacznie później niż pozostali Francuzi decydują się na pierwsze dziecko - przeciętnie w wieku 33 lat - i mają znacznie mniej dzieci niż Francuzi w innych rejonach kraju. W Paryżu rodzinom jest się trudniej utrzymać - tu mogą sobie pozwolić na niewielki metraż - a za te same pieniądze mogą kupić mały domek na przedmieściach. Paryż się wyludnia, a zatem z Paryża uciekają nie tylko rdzenni Paryżanie, ale jak ładnie piszecie Bambusy też. Więc myślę, że nie napływ imigrantów jest powodem opuszczania Paryża, bo tych Francuzi mają w całej Francji, a drogie ceny mieszkań, wysokie opłaty i smog. To zresztą nie dotyczy tylko stolicy Francji, a wszystkich metropolii. W Warszawie też więcej jest słoików, bo Warszawiacy uciekają na wieś.Francja wg Tusków, Macronów i innych Makreli to tzw. PIERWSZA PRĘDKOŚĆ EUROPY.... państwo które wskazuje innym w Europie jaką droga należy podążąć.... oczywiscie to kpina z ludzkiego rozumu. Zachód Europy w tej chwili to już trup. Również finansowy ( a może przedewszystkim ?). Pensje od KILKUNASTU lat praktycznie stoją w miejscu. Z cenami niestety jest inaczej. Ludziom otwierają oczy migawki z walk w Paryżu - np. opowieści protestujących o nędzy w tym mieście: najwiecej jest tam osób zarabiających minimum krajowe (ok. 1200 euro "na rękę"). Za te pieniądze nie da się tam żyć. Kilkanaście lat temu mieszkałem we Francji i wtedy moje zarobki nie powalały (a było ok. 1500 euro netto)...... Teraz to miejsce BEZ PRZYSZŁOŚCI. Jest sporo prawdy w tym co powiedział minister z rządu PiS-u : Francja to chory człowiek Europy. Lepiej od takich trzymać się z daleka bo można się zarazić francuskim "dobrobytem".....Oczywista sprawa, ze ludzie potrzebuja troche zycia, a nie coraz bardziej ograniczane swobody obywatelskie w miastach. Ja juz 10 lat temu wyprowadzilem sie ze stolicy na pobliska wies i bardzo sobie ta decyzje chwale.
Handlowcy i ludzie pracujący w restauracjach twierdzą, że na ulicach więcej się widzi turystów niż paryżan. Tak przyciągające pod względem atrakcji kulturalnych i turystycznych Miasto Światła powoli staje się, ich zdaniem, gigantycznym muzeum - hotelem. Jego infrastruktura nastawiona na turystów nie przystaje do potrzeb mieszkańców.A jak sie juz wszyscy Francuzi wyniosa to macron I jego klika oddadza mieszkania czarnym I Paryz zamieni sie w Detroit. Detroit upadlo bo wyprowadzili sie wszyscy biali. A czarni zrobili z miasta syf. Biali wyniesli sie na przedmiescia gdzie jest czysto porzadek.

niedziela, 13 maja 2018

guma

od lat jeżdżę na całorocznych, Goodyear 4Seasons. NIE trace miejsca w piwnicy na przechowywanie opon, NIE brudzę rąk nosząc je z i do samochodu na przekładanie, NIE dźwigam ich, NIE stoję w kolejkach do wulkanizacji 2x w roku, NIE płacę z przekładanie opon, NIE muszę myć potem felg od kleju. Jeżdżę szybko zimą, ale mi wystarczają (tzn. wyprzedzam wszystkich dla przyjemności na śniegu, nie dlatego że opony są super-hiper, ale są wystarczające), jeźdżę na narty w Aply i Dolomity i zero problemów z podjazdami (zresztą tam odśnieżają lepiej niż w PL). Jedyna wada tych opon to cena - są około 2x droższe od opon na jeden sezon (mam na myśli rozmiar 215-225/40/r16, bo w innych mogą być inne zależności). Komplet 4 opon około 2200zł (z rantem i wzmacniane XL).
Plusem jeszcze jest to, że jak zaczyna padać nagle śnieg, a większość ma letnie i robi w majty to ja sobię jadę jak gdyby nigdy nic.bo polak to taki mistrz ze potrzebuje kilkadziesiat lat aby ktos madrzejszy jemu wcisnol do glowy ze  http://torby.16mb.com/  mozna jezdzic na 1oponach caly sezon A przeciez juz kilkadziesiat lat temu mielismy takie opony D-126 i inteligetni juz je uzywalikilkadziesiąt lat temu jeździli na nich wszyscy bo zwyczajnie w polsce były tylko one, rzadko czeskie barumy do skody 15" i tragiczne ruskie. "normalne" opony były tylko w pewexie i jedna kosztowała tyle ile kierownik mający pod sobą 500 pracowników zarabiał w dwa - trzy miesiące! a najlepsze było to , że i tak polskie opony były beznadziejne w każdych warunkach. cóż! czego wymagać od produktu "poprawionego" przez komunistów. były to zabytkowe uniroyale z ograniczonym "wkładem dewizowym"
wielosezonowe są dobre jak ktoś nie musi jeździć codziennie , nie bywa w górach i nie jeździ po autostradach i drogach szybkiego ruchu. tylko po co wtedy całoroczne? wystarczy cały rok jeździć na zimówkach! wyjdzie podobnie , szczególnie jeśli nie kupimy topowych całorocznych , tylko budżetowe zamienniki bo taniej. jedno auto miałem na całorocznych i to takich z wyższej półki. kupiłem samochód w maju, całoroczne nie wytrzymały do zimy i nawet nie sprawdziłem jak się na tym zimą jeździ. poprzedni właściciel założył je w marcu. wniosek? zużyły się szybciej niż inne letnie , bo mnie opony starczały wtedy na jeden sezon , a wielosezonowe umarły w sierpniu i od września śmigałem na zimowych :D pamiętam też , że nie były głośniejsze od porządnych letnich , ale od komfortowych np. kleberów wyraźnie i jeździło się na tych vectorach dość "maźglato" tak jak na zimówkach w gorący dzień. mało jeździsz, wolno i niezobowiązująco - myśl o całorocznych , ale dobre są koszmarnie drogie. jeździsz dużo, szybko i musisz w każdą pogodę - wybierz sezonowe. ja wybieram sezonowe: dwie autostrady i kilka esek na co dzień , domek w górach z ostrym podjazdem i samochód to moje narzędzie pracy - nie stać mnie na wielosezonowe bo są zdecydowanie droższe od sezonowych , a zużywają się szybciej i częściej musiałbym odwiedzać wulkanizatora ,
a tak mam dwa komplety kół i zmiana zajmuje 15 minut i robię to we własnym zakresie.

niedziela, 11 marca 2018

kupić

Trzeba kupić tyle, żeby doszło do dna. Trzeba również pamiętać, żeby końcówkę znajdującą się przy dnie zbiornika ściąć na ukoś aby zapobiec ewentualnemu przyssaniu się jej do dna w czasie wybierania zawartości szamba.działa, po otwarciu komory nic nie śmierdzi , a wodę po oczyszczeniu spuszczam do rowu melioracyjnego (mam pozwolenie wodno-prawne).
W pozwoleniu na budowę miałam szambo,ale w warunkach zabudowy możliwość POŚ, przed uzyskaniem pozwolenia na użytkowanie każda zmiana w stosunku do stanu na który wydane jest pozwolenie na budowę - wymagany jest projekt zamienny - który zrobiliśmy
Właśnie kupiłem działkę z projektem i pozwoleniem na budowę. WZ i PnB zakłada potrzebę wykonania zbiornika bezodpływowego. Czy jest szansa na zmianę tego zapisu na POŚ? Po przeniesieniu PnB na mnie zamierzam na wiosnę rozpocząć budowe, czy na tym etapie jest szansa na zmianę w tym zakresie?

szczelność

Mogą być dwie przyczyny takowego stanu
1) Podczas wyciągania szamba robi się podciśnienie które skutecznie zasysa wode stojącą w syfonach i robi z szamba tzw cofke, ale tu musi zaistnieć warunek, ano taki że nie ma odpowietrzenia pionowego kanalizacjiJest jeszcze jedna, choć mało prawdopodobna przyczyna. Szambo mogło być zapełnione wraz z fragmentem przyłącza. Przy opróżnianiu duża ilość ścieków spłynęła nagle wysysając syfony.Zeby nie zaczynac nowego postu to podepne sie do tego.na planie zagospodarowania mam wyrysowane szambo w rogu działeczki.napisane jest tyle ze musi byc min. 2 metry od granic działek sasiednich(jedna z nich to droga gminna).Do budynku stamtad mam kawałek drogi,zamyslilem sobie wiec,aby je posadowic na podjezdzie do garazu,zachowujac odl. 2 metry od ulicy.Do najblizszego okna (okno od pom. gosp) bedzie 3-3.5 metra,do okien "mieszkalnych" bedzie z 5 metrów.Czy tak mozna usytuowac zbiornik?Jest jakas znormalizowana srednica tej zlaczki w wozach sanizacyjnych (czy jak sie tez one nazywaja ?
Moze sie okazac ze jeszcze bede musial robic redukcję bo woz ma inna koncowke.
Rady potrzebuje od kogos co juz to przerabial.
Szambo jest jedną betonową skrzynią. 9 m.szesc, ok 3 metry od drogi, pokrywa jest jakies pol metra ponizej poziomu gruntu.
Jako ze juz w srodku jest "towar" choc raczej niewiele - musze na gwalt zrobic to wyjscie do płota, wczesniej sie nie dalo z paru powodow. Ale jednoczesnie wiadomo ze raczej nikt nie wejdzie do srodka zeby umocowac koncowke węża na dole.
I teraz:
Zalozmy ze przebiję się wężem do szamba z boku.
Jesli dam duze nachylenie - wąż bedzie krotszy i pewnie da sie wyczuc kiedy oprze sie o dno ale dziure bede mial dosc blisko dna a to znaczy ze albo woda z zewnatrz albo towar z wewnatrz beda chcialy sie przedostac na druga strone.
Jesli zrobie dziure blisko powierzchni - wąż - idąc niezbyt pochyło w dół bedzie długi i wcale nie ma gwarancji ze dotrze do dna.
Rozumiem ze rura wchodzi do szamba i jest tam na stałe, ale jak wchodzi ?
Mam szambo z jednego kawalka, betonowe - czy musze sie wkuwac boczkiem, gdzies ponizej gornego przykrycia ?
Moze górą ?
Troche sie obawiam ze na wejsciu rury do zbiornika utraci sie szczelnosc.
2)tak jak warunek pierwszy z tą różnicą iż instalacja kanalizacji jest nieszczelna na łączeniach rur które wychodzą w domu np rurka spustowa w umywalce
Dlaczego, ta przyczyna jest akurat bardzo prawdopodobna. Jeśli jest wysoki poziom ścieków w szambie to w rurze kanalizacyjnej też jest sporo wody która dosyć gwałtownie wypływa przy opróżnianiu szamba - no i wtedy bardzo sprawnie wyssie wodę z syfonów.
Powiem tak u mnie zaistniał 2 przyczynawłącenie do szamba 'z gory' lub z boku w na samej górze zbiornika ? jak instalacja sie napełnai usuwanie przeszkód z kanalizacji  to jest sytuacja awaryjna .... i to bardzo zle
u mnie tak się raz stało. Po prostu szambo jest dosyć daleko od domu i aby zachować spadek rura wchodzi nie od góry a z boku (na górze zbiornika, ale jeśli szambo się przepełni to poziom ścieków przykrywa wejście rury do zbiornika). Raz się zagapiłem z zamówieniem wywozu no i przy wybieraniu takiego przepełnionego szamba w domu po prostu wyciągnęło wodę z syfonu w prysznicu - było czuć szambiany zapach w łazience. To właśnie była ta sytuacja awaryjna.
jeszcze jak ktos wykonal instalacje z rur max 110 to mozna liczyc na korki papierowo/tłuszczowo/mydlane .... - przepychanie, odkopywanie WUKO etc - nie bedzie Pan zadowolony

zapach

napisz coś wiecej na temat tej szybkozłaczki. U mnie szambo bedzie ok. 15 m od drogi. Nie wyobrażam sobie, że szmbiarka będzie jeździć po działce co miesiąc.
Wytłumacz, jak wykonuje się takie szybkozłaczki.Szybkozłączka do szambiarki to wyprowadzona rura z szamba do granicy posesji i zakończona specjalnym przyłączem - takim jakie mają szambiarki przy rurach . czy jakoś tak  A no chyba zadna przyjemność-już sie przekonałam i potrzebuję pomocy od osób bardziej w tym kierunku doświadczonych!
Po pierwszym wypróżnianiu szamba w domu śmierdziało niemiłosiernie   - czy może ktoś wie gdzie może leżeć przyczyna??! Aż sie boje pomyślec o następnym przyjeździe szambiarki brrrrrrr.......
Mam 2 zbiorniki połączone, z kominkami odpowietrzającymi - zawartość schodzi b. dobrze (tak powiedziałten gość od szamba) - gdzie przyczyna smrodu w domu
Podczas przyjazdu szambowozu operator zapina się do tej złączki swoim wężem i z drogi nie wjeżdżając na posesję wypompowywuje jego zawartość Generalnie wyglada na to ze chyba cos z napowietrzaniem zbiornika przy wybieraniu szwankuje na tyle ze przy okazji wode z jakiegos syfonu wyciag a domu i zapachy spod pachy dostaja sie do domku...
Ja mam oczyszczalnię Aquamatica - działa, po otwarciu komory nic nie śmierdzi , a wodę po oczyszczeniu spuszczam do rowu melioracyjnego (mam pozwolenie wodno-prawne).
W pozwoleniu na budowę miałam szambo,ale w warunkach zabudowy możliwość POŚ, przed uzyskaniem pozwolenia na użytkowanie każda zmiana w stosunku do stanu na który wydane jest pozwolenie na budowę - wymagany jest projekt zamienny - który zrobiliśmy.
Właz jest - oprócz kominków oczywiście! Zastosuję się do porad z tym otwarciem włazu - zobaczę a raczej powącham!
Dzięki za zainteresowanie problemem. Gdyby komuś coś jeszcze przyszło do głowy - będę dźwięczna!
ale zeby tak wyssac z syfonu to chyba bardzo, bardzo niekorzystna sytuacja musiała by sachodzić, a moze poprostu szambo za blisko okien ?

poniedziałek, 2 stycznia 2017

oszczędność

Firma o której słyszałam, że propaguje ekologiczne rozwiązania nazywa się Oras. W końcu jest to firma skandynawska (z Filandii) a w tych krajach ekologia od lat jest na porządku dziennym. Powinno się o tym jak najwiecej mówić nie tyle reklamując baterie ale i propagować zachowania ekologiczne, bo jesteśmy w tej kwestii daleko za murzynami  Moja koleżanka w ramach oszczędności zakupiła zmywarkę. Rachunki zdecydowanie ją ostatnio przybiły.
Dużo się o tym mówi, że zmywarka jest oszczędniejsza, ale kto tam wierzy reklamom....
U niej jest dwójka małych dzieci + dwójka dorosłych, więc jest co myć. Okazało się, że w kuchni wykorzystuje mniej niż 1m3 miesięcznie. Jest bidulka w szoku, bo mi nie wierzyła, że zmywarka mniej pobiera niż mycie ręczne. Warto zainteresować się perlatorami i dokupić do tego jakąś naprawdę oszczędna słuchawkę prysznicową. Koszty zakupu perlatora jest niewielki,a z doświadczenia wiem, że szybko się zwraca (zwłaszcza przy obecnych cenach i zapowiedziach dalszych podwyżek). Dodatkowo wydasz mnie na gaz/prąd, którym podgrzewasz wodę - mniej zużytej wody = mniej energii do jej podgrzania.
Lepiej jest zużytą wodę wylewać na trawę, ogródek, pod drzewka... zamiast do kanalizacji spuszczać. Oczywiście mam na myśli wodę bez szkodliwej "chemii": detergentów, itp., deszczówkę,...
(Ostatnio miałam sen, że wprowadzono... reglamentację wody, 2 litry na osobę na dobę. Trza było myć się... w specjalnych piaskownicach... piaskiem. Niezły piling)
Jeśli chodzi o perlatory podstawowe informacje znajdziesz na:
- perlatory - teoria
- perlatory - teoria + ceny i zdjęcia

woda

Wynajmuję mieszkanie na osiedlu strzeżonym na Ochocie. W związku z czerwcową podwyżką cen wody w Warszawie, moje rachunki za wodę wzrosły, niestety…. Macie jakieś dobre, sprawdzone sposoby na oszczędzanie wody? Krótko i treściwie. Chodzi mi o rozwiązania w zakresie armatury łazienkowej, przykładowo baterie jednouchwytowe, czy bezdotykowe, może uda mi się namówić właściciela Najlepiej tak jak nasi dziadowie, raz w miesiącu i od święta, w jednej wodzie, w kolejności od najmłodszych do najstarszych. Bez przesady. Ale uważam, że najlepsze, sprawdzone sposoby oszczędzania wody to te najprostsze. Czyli np. branie prysznica zamiast kąpieli, pranie przy pełnym wsadzie i włączanie programu oszczędzającego wodę, zakręcanie wody przy myciu zębów lub korzystanie z kubeczka, regularne sprawdzanie, czy kran nie przecieka i gotowanie w garnkach o dopasowanych rozmiarach, nie za dużych. Myślę, że warto wprowadzić te rozwiązania w życie, nie tylko ze względu na obniżenie rachunków za wodę, ale i na ekologię - w wielu polskich miastach pojawia się problem deficytów wody zdatnej do picia. Może powinieneś zacząc wyrabiać w sobie dobre nawyki oszczędzania wody: prać z pełnym zbiornikiem, przerzucić się na zmywarkę albo zmywać naczynia jak nazbiera się kupka naczyń, brać prysznic zamiast kąpieli i tak dalej. Jest teraz bardzo fajna akcja poświęcona temu tematowi w internecie i nie tylko o nazwie „zakręć kran” . Warto się przyłączyć, bo to szczytny cel. dzięki za linka, naprawdę fajna akcja i warta świeczki. Jeśli chodzi o oszczędzanie energii - to myślę, że każdy powód jest dobry, jeśli nie ekologiczny, to ekonomiczny. Jeśli chodzi natomiast o oszczędzanie wody, to fakt - szykują nam się duże podwyżki. O ile się nie mylę, jest to związane z modernizacją ścieków - musimy spełnić standardy Unii Europejskiej, bo jak nie, to Polska może zapłacić dużą karę. Warto więc oszczędzać też i wodę - jeśli nie z pobudek ekologicznych, to choćby po to, by podreperować domowy budżet.Mam nadzieję, że przyniesie faktyczny wzrost świadomości ludzi, bo z tym jak na razie cienko. Jak ktoś jest zainteresowany Ciekawe do którego miasta przyjedzie zacna drużyna eko-superbohaterów. Fajnie jakby przyjechali do Krakowa, bo mojemu dziecku przyda się dodatkowa dawka świadomości ekologicznej. Nam wszystkim przyda się w sumie niezła jej dawka. Ja się przyłączam. Tego typu prywatne pogotowie wodociągowe akcji jest jednak ciągle jest w Polsce za mało. Potrzebujemy większej motywacji dla ludzi, którzy nie widzą (pomimo wielu dowodów), że zachowanie proekologiczne ma sens. Myślę, że z czasem, powoli, ludzie zaczynają się budzić. Niestety czasu na to mamy mniej niż mogłoby się wydawać Jeśli chodzi o koszty to sprawa ok jesli o pseudoekologię to niema to sensu. Przejmujemy się , że na prąd ekologicznie a prąd w całej polsce z węgla robimy i straszn mi ekologia. Europa strasznie ogranicza CO2 a USA leją na to ciepłym moczem. Jeszcze za wcześnie na ekologię. Musimy trochę technologię rozwinąć nim to nastąpi. To tak jak zakup toyoty prius która pali więcej od diesla i jeszcze ma w sobie tyle akumulatorów , które trzeba utylizować bo są szkodliwe

czwartek, 25 lutego 2016

obietnica

Jak można dobrze rządzić, jeśli lepszych ludzi wymienia się na gorszych, byle by tylko byli członkami PiS-u? Życie w Polsce w najbliższej perspektywie stanie się trudne do wytrzymania. Nachalna i prymitywna propaganda połączy się z rosnącymi kosztami utrzymania. Za cenę niespełnionych obietnic wyborczych będziemy mieli 1-osobową dyktaturę Kaczyńskiego. Jest jedna mała pociecha, a mianowicie: nie ma takiego złego, co by na dobre nie wyszło. W tym nie ma nic obiektywizmu. Niestety tak. 500 zl na KAZDE dziecko mialo byc od nastepnego dnia objecia wladzy. Wczesniejsze emerytury on nowego roku, razem z podwyzszeniem kwoty wolnej od podatku.
Ton wszystkich obietnic sugerowal ich natychmiastowe wdrozenie w zycie.
I tylko o to chodzi. Nie bylo zadnego konkretenego planu ktore obietnice beda wprowadzone od razu, ktore po roku, a ktore - zmodyfikowane - po dwoch latach, a ktore nie zostana spelnione w ogole.
Argumenty przedstawione przez pana nijak sie maja do meritum artykulu - o zmianach i porzucaniu obietnic. Gospodarka pod rzadami Premiera Tuska dzialala - i to w ocenie zrodel niezaleznych - prawidlowo. Polityka prowadzona przez rzad nie narazala Polski na nieprzychylne komentarze z zagranicy. Czy to jest metoda podnoszenia Polski z  kolan?
Na zakonczenie chcialbym dodac tyle. Osobiscie uwazam, ze zadna partia, zadne ugrupowanie polityczne nie powinno pozostawac za dlugo przy wladzy. W ostatnich latach rzadow PO mozna wiele skrytykowac. Po tragicznie zenujacej kampanii wyborczej pod przewodnictwem Pani Premier Kopacz przegrana im sie po prostu nalezala. Ale nie daje to mandatu - badzmy szczerzy - Panu Kaczynskiemu do dania upustu swoim fobiom i przenicowania Polski na druga strone. Bo zadna wladza, nawet komuna, nie jest wieczna. Nie mozna wciagnac kraju w bledne kolo calkowitego odkrecania wszystkich reform po kazdej zmianie wladzy. A na to sie zanosi. Wyglada to jak pies goniacy wlasny ogon.
""Premier Beata Szydło zapewniała w kampanii, że pieniądze znajdą się na wszystko. Wystarczy tylko dobrze rządzić. Wygląda na to, że ekipa Prawa i Sprawiedliwości tego właśnie nie potrafi""
Takie pisanie jest swinstwem. Zwycięzców się nie sądzi! W kampanii mówiono ludowi to, co chciał słyszeć, co nie znaczy że obietnice muszą być zrealizowane. Wizja lepszej Polski wystarczyła i nie ma co winić PiS za jej roztaczanie. Naród uwierzył w bzdury- jego sprawa. Mając pełnię władzy i coraz bardziej idiociejącą opozycję rządzący nie muszą się wysilać. Nie muszą ryzykować zmianami o wątpliwej przydatności. Jak mawiał niejaki Jerzy Urban, władza zawsze się wyżywi. Oraz wyżywi dwór. Wolno- wolno. A reszta? Są drzwi do Europy otwarte.
Pis ma wladze przez 4 miesiace. Czy Pis obiecal w kampanii wyborczej realizacje wszystkich obietnic z kampani wyborczej w ciagu 4 miesiecy ?.
Pis w kampani skad wezmie fundusze na realizacje oboectnic.
Miedzy innymi umilowany w Polityce Donek z powodu swego niechlujstwa nie siagal podatkow jak ustawowo powinien. Wplywy z podatkow za Donka spadly z 17.5% PKB do 14% PKB. A to jest 61 mld zl. Dodatkowe 40 mld Donek nie sciagal z Vat-u. Tylko to reprezetuje dodatkowe 101 mld zl w budzecie.

niedziela, 27 grudnia 2015

konstytucja

A co jest problemem, nad którym trzeba się zastanawiać, uruchomić myślenie – w „temacie ” konstytucyjnym. Jest takii zapis w konstytycji a prawo do pracy jest elementarnym prawem kazdego obywatela. Nasza konstytucja nalezy do konstytucji nowoczesnych i postepowych. W mysl teorii prawa istnieja 4 fazy rozwoju konstytucjonalizmu w powojennej Europie: 1. Stworzenie konstytucji bezposrednio po II wojnie swiatowej, 2. Stworzenie konstytucji Portugalii, Grecji i Hiszpanii po upadku rezimow w tych krajach (lata 80-te) 3. Stworzenie konstytucji panstw Europy Wschodniej po upadku socjalizmu oraz 4. Konstytucja Europejska. Kazdy etap to czerpanie z dotychczasowych doswiadczen oraz rozwoj praw czlowieka w tym praw socjalnych.Tworca tej teorii jest prof. Arnold z Ratyzbony znawca konstytucji europejskich, na obowiązkach obywatela, a ominęła centralne kwestie praw politycznych obywatela. I tak bezpartyjni obywatele zostali pozbawieni praw wyborczych nie mając możliwości samodzielnego startu i wybieralności w wyborach do Sejmu bez pozwolenia jakiś sitw partyjnych. Jest to ewidentne złamanie 3, 31, 32, 96 i 99 artykułu Konstytucji jak i 25 artykułu Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych (Dz. U. z 1977 r. nr 38, poz. 167).
W Konstytucji nic nie pisze i przewodniej roli sitw partyjnych w państwie, a ta jednak jest obecna w praktyce.
Jako bezpartyjny obywatel, któremu podeptano podstawowe obywatelskie prawa nie poczuwam się do żadnych obowiązków wobec tego partyjniackiego i opanowanego przez partyjną hołotę państwa.
Kto pierwszy powinien przestrzegać Konstytucji?
Elity –  również dziennikarze, politycy, prawnicy, naukowcy wszech nauk, a dopiero potem: wszyscy.
A dlaczego tak się nie dzieje?
Bo żyjemy w „syfie intelektualnym”. Co to oznacza, wie, dziennikarz opróżnianie separatorów
Kuba Wątły, z pewnością zna  jego adres mailowy, nr telefonu.
Mnie osobiście Kuba wyjaśnił problem „syfu intelektualnego” 10 grudnia
2015 roku w audycji telewizyjnej „krzywe zwierciadło ,Polsat Superstacja.
Nie ma tej audycji w internecie, wszystkie inne są, widocznie pomiarkowano się i poddano rzecz cenzurze. Chyba ze wstydu.

wtorek, 14 lipca 2015

poprawki dla chwilówek

Poprawki zgłoszone  dotyczyły pozaodsetkowych kosztów pożyczek. Poseł wnosił o usunięcie jednego z paragrafów, co dawałoby firmom pożyczkowym możliwość obejścia nakładanego przez ustawę limitu 120 dni, podczas których firmy nie mogły nakładać na klientów dodatkowych opłat związanych z niespłaceniem kredytu w terminie. W drugiej poprawce poseł wnosił o wyłączenie spod ustawy kredytów odnawialnych. Firmy mogłyby zatem zamienić wszystkie swoje produkty na kredyty odnawialne.
- Poprawki, które zgłosiłem, były korzystne dla konsumentów. Zrobiłem to w dobrej wierze, Zanim je zgłosiłem, konsultowałem się z wieloma podmiotami m. in. ze Związkiem Banków Polskich. Chciałem działać merytorycznie. Nie ukrywałem też, że wydawało mi się, iż ta ustawa preferuje jedną z firm. A ja jestem zwolennikiem równej konkurencji na rynku. Chciałem, żeby ta ustawa była jak najlepsza -  Już parę lat jestem w polityce i gdybym chciał zrobić coś takiego, to na pewno uniknąłbym tego typu prostych błędów - zapewnia.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że poseł , składając poprawki do ustawy, nad którą pracowała sejmowa komisja i podkomisja finansów publicznych, nawet nie jest jej członkiem. - Nie jestem, bo nie mogę być. Są parytety. Ale zajmowałem się tematem pożyczek od dłuższego czasu. Znam go. Z tego typu problemami zgłaszali się do mnie wyborcy. Kwestie finansowe leżą w orbicie moich zainteresowań. Pracowałem kiedyś w banku - wyjaśnia.

sobota, 17 stycznia 2015

przykład

Co zrobić w sytuacji, gdy wiedza tak szybko się dezaktualizuje? Zmieniają się nie tylko treści programowe, ale i rozumienie świata i ludzi. Szansę widzę w dialogu. Jak zorganizować lekcje dla dzieci ciekawych świata, pomysłowych, dla których niezwykle ważną grupą odniesienia staje się grupa rówieśnicza, a więc i umiejętność wchodzenia w relacje? Nauczyciele, którzy mają takie cechy i mogliby wspierać dzieci w dojrzałym ich rozwijaniu nie są doceniani. Doceniani są za wiedzę, która szybko traci ważność. Zmiana musi nastąpić nie w ilościowym podejściu do nauki, ale w jakościowym. Nie tak ważne “co”, ale ważne “jak”. Ano tak, żeby zrobić dobry grunt pod przyszłe zdobywanie wiedzy. Dlatego jedyną drogą jest społeczny dialog zakrojony na szeroką skalę. A teraz proszę przeczytać swój własny post jeszcze raz. Z pewnością zna pan pojecie kontrprzykładu, prawda?A więc sam pan potrafi odpowiedzieć na swoje pytanie o wnioski, jakie dziecko może wysnuć z popatrzenia na – i ze spróbowania! – nudnej pracy.
Jak pójdzie do stolarni – to akurat jest jeden z trudniejszych przypadków ze względu na bezpieczeństwo – to zaraz zobaczy tam jak stolarzowi przydaje się trygonometria.
Co roku w USA blisko 40 milionów osób w blisko 4 milionach miejsc pracy w bieliźnie przyprowadza swoje dzieci. Okazją jest “Bring Your Child to Work Day”. We wszystkich moich miejscach pracy znali ten zwyczaj i w tym dniu cała firma była pełna dzieciaków i młodzieży.
W Polsce za Gierka zarówno do podstawówki jak i do liceum zapraszano  uczniów aby przychodzili opowiedzieć o swojej pracy. W USA też się tak robi. Było i jest to “coś”, ale myślę, że zobaczenie na własne oczy i spróbowanie – tam, gdzie jest to możliwe i bezpieczne – samemu jest dużo lepsze.
Są dzieci – patrząc na moje własne – którym wystarczy powiedzieć “naucz się trygonometrii” i się nauczą. Innym trzeba uzasadnić, ale niektórym wystarczy zwykłe “bo ci się przyda”, albo “bo jest na egzaminie”, czy też “bo jest fajna”.
Inne nie zabiorą się póki same nie znajdą zeszytu mamy z rozwiązanymi trudnymi zadaniami z geometrii (nasz przykład) i nie usłyszą, że geometria była jej ulubionym przedmiotem.
A jeszcze inne niczego się nie chcą uczyć “z książki” lub “w szkole” jak nie zobaczą najpierw przykladu zastosowania. To jeden z moich synów.
Jak był kilkulatkiem przyglądał się dziadkowi naprawiającemu samochód. Potem dziadek nie mógł wyjść z podziwu, jak taki mały szkrab po krótkiej chwili patrzenia na to, co robi dziadek pod samochodem zaczął mu podawać właściwe narzędzia.
I ten chłopak, teraz mężczyzna został taki do tej pory.
Tak więc to, że panu wystarczyło powiedzenie “ucz się” nie znaczy, że wszyscy tak samo zareagują. Na przykładzie tego syna uważam, że np. kształcenie politechniczne powinno być “postawione na głowie”, przynajmniej w stosunku do tego, co jest teraz. Uważam, że początkowe 2-3 lata teorii i odsiewania kandydatów na podstawie osiągnięć z rozwiązywania teoretycznych zadań gubi dużo talentów osób takich jak mój syn. Jemu trzeba by pozwolić zacząć od praktyki, od laboratoriów w bieliźnie. Inaczej zaprojektowanych, coś na kształt kółka hobbystycznego, tyle, że prowadzonego przez światłego pedagoga, który wie jakie eksperymenty i w jakim celu pozwolić takiemu zielonemu robić.
Albo w ogóle dać “do terminu” jako pomocnika elektryka czy mechanika samochodowego, coś w rodzaju sensownej “praktyki robotniczej”, tylko w zawodzie a nie tak, aby kandydata na elektronika posłać na budowę cegły wozić.Dopuszczenie wieloobrazu w patrzenie na świat. Dopuszczenie, że nie ma jednej słusznej wiedzy. Jednej dobrej, czy jednej złej odpowiedzi. Ważne jest, żeby konstruktywnie korzystać z wiedzy. Co z tego, że ktoś ma wiedzę, jeśli będzie ją wykorzystywał do niszczenia? Zaryzykowałabym tezę, że dla człowieka naturalnym stanem jest nieustanne uczenie się. Zastanówmy się, jak tego nie psuć.

dorosłe życie

Dzieci muszą widzieć sens nauki. Dla małych wyzwaniem jest czytanie, pisanie i proste rachunki, ale te wyzwania szybko się wyczerpują. Ja bym dzieciaki wyciągnął ze szkoły do miejsc pracy rodziców. I nie tylko rodziców. Tezy o odroczonej dorosłości młodzieży są przyznaniem się dorosłych do braku oleju w głowie.
Młode nastolatki mogą I CHCĄ wykonywać całą masę zadań z “dorosłego życia” i bieliznę. To tylko dorośli bronią swoich miejsc pracy przed często lepszą konkurencją. Moim zdaniem trzeba spóbować pogodzić i połączyć starszych o bardzo młodych w życiu społecznym. Ostrożność i przewidywalnie następstw starszych z entuzjazmem i często lepszą znajomością technologii młodszych.
Nie wiem dlaczego np. współczesna kultura boi się i brzydzi się starości i choroby i bielizny? Dlaczego nastolatków-młodych nastolatków nie ma w szpitalach (w różnych rolach)? Ja nie mówię o zakaźnych, ale jest cała masa innych. Z tego, że ludzie sobie obecnie czegoś nie wyobrażają, nie wynika, że to nie nastąpi. Bankructwo państwa polskiego jest moim zdaniem w perspektywie  ok 10-15 lat praktycznie pewne. Ja bym stawiał na początek lat 20tych, gdy skończą się pieniądze zabrane z OFE i dotacje z UE, a demografia będzie zmniejszać ilość pracowników. To oznacza drastyczne zmniejszenie ilości pieniędzy na wszystkie instytucje państwowe, w tym szkoły, strajki nauczycieli  bieliznę itd. Rodzice (przyszli) będą musieli sami pomyśleć co zrobić z dziećmi, a dziadkowie skąd wziąć pieniądze na przeżycie i gdzie znaleźć pracę. Nie można w nieskończoność konsumować kredytów, dotacji, zasiłków, rent i emerytur. Trzeba kiedyś zacząć oszczędzać i inwestować. Najdziwniejsze jest to, że ludzie sobie wyobrażają przyszłość jak przeszłość i są ciągle zaskakiwani. A może to nie jest dziwne? Dlaczego mózg miałby być mądrzejszy od reszty przyrody?
Gdyby w Polsce był jakiś przemysł, to gdzie ma młodzież zobaczyć pożytki z nauki przedmiotów ścisłych, ale nie tylko, jak nie w fabryce?

Podział na szkołę-więzienie-przechowalnię dzieci na czas pracy rodziców jest zły. Dzieciaki powinny najpierw zobaczyć co ich rodzice robią w pracy i samemu spróbować tych rzeczy a potem iść do szkoły. Oczywiście obie aktywności powinny się przeplatać. Ktoś kto mówi o jakimś odraczaniu zaciemnia problem. Jestem przekonany, że to nie młodzież chce cokolwiek “opóźniać”.
Szybko doszło by w Polsce do rewolucji po tym, jak dzieci głośno zakrzyknęłyby, że “król jest nagi” po zobaczeniu jakimi debilnymi sprawami zarabiają ich rodzice na chleb.

po sens

Jaki jest według ciebie sens naszego życia? Tylko i wyłącznie przedłużenie gatunku – reszta to jest tylko dorabianie na siłę jakichś pseudonaukowych teoryjek do tego oczywistego faktu. najbogatszy "słup" w Polsce, utworzyć, sprzedać, utworzyć, sprzedać a gdzie wpływy z działalności utworzonych, sprzedanych podmiotów gospodarczych
Poza tym, to bardziej złożone organizmy nie mogą się rozmnażać bezpłciowo, jako że wtedy było by zbyt wysokie ryzyko przekazywania wadliwych kombinacji genów z pokolenia na pokolenie, co mogło by doprowadzić do wyginięcia całego gatunku. Szczegółowe wyjaśnienie, dlaczego bardziej złożone organizmy, czyli takie jak my ssaki, rozmnażają się drogą płciową w bieliźnie, to znajdziesz zaś w podręcznikach biologii. Wierzba jest bardzo złożonym organizmem tylko w stosunku do pierwotniaków czy wirusów. W porównaniu do człowieka to jest bardzo prymitywny organizm, pozbawiony mózgu oraz kończyn, a więc wierzba tylko wegetuje, a nie żyje! Nie może ona o sobie powiedzieć, wzorem Kartezjusza, „Cogito ergo sum” :-( Poza tym, to z każdej witki wyrasta praktycznie taka sama wierzba, a więc życie towarzyskie wierzb jest bardzo nudne i przypomina odwiedziny u samego siebie. Czerwona torebka idzie na rekord.Przychody wzrosły dwukrotnie.Ja też otworzyłem kiosk ruchu w zeszłym roku w październiku 2014. Do 12 stycznia obroty tego roku do poprzedniego wzrosły czterokrotnie.Idę na rekord najbogatszy "słup" w Polsce, utworzyć, sprzedać, utworzyć, sprzedać a gdzie wpływy z działalności utworzonych, sprzedanych podmiotów gospodarczych najbogatszy "słup" w Polsce, utworzyć, sprzedać, utworzyć, sprzedać a gdzie wpływy z działalności utworzonych, sprzedanych podmiotów gospodarczych
Po prostu każdy żywy organizm, od wirusa do człowieka, jest tylko nosicielem genów – polecam tu lekturę książek Dawkinsa. A co do egzystencjalnego bólu istnienia,

niedziela, 28 grudnia 2014

co przeszkadza

A co mnie jakiś Watykan obchodzi? Nic. Swoje analogie snuj przed komunistą Kwaśniewskim, który wpakował Polskę na Konkordat. Jemu wytłumacz pewne rzeczy.
Co do Kuby i USA: żadna kwestia skali, a bzdur jakoby religia hamowała postęp. Gdyby tak było, to Kuba miałaby zalegalizowane małżeństwa homoseksualne, a w USA nie byłoby wcale takiej legalizacji. Ale co ci przeszkadza, że facet chce mieć męża za faceta albo facetka chce mieć za żonę facetkę? Przecież oni i tak żyją ze sobą, a legalizacja daje im np. prawa do majątku, jaki wspólnie wypracowali. Jeśli homoseksualizm jest faktem, to to żadne zboczenie, a coś zupełnie naturalnego. Przeszkadzają mi zboczenia a więc także i zboczki. Uważam, że to są chorzy ludzie, a więc nie powinni się oni obnosić z tymi zboczeniami. Ja po prostu uważam, że wszelakie zboczenia seksualne są wybrykiem natury. Morderstwa, zjadanie potomstwa, opróżnianie się w publicznych miejscach etc. są także faktem, ale nie uważam ich za coś naturalnego a tym bardziej godnego tolerancji! Tobie to przeszkadza, a mnie nie. I co teraz? Czy twoje przeszkadzanie jest w czymkolwiek lepsze od mojego nieprzeszkadzania. A poza tym: pisałem o fakcie homoseksualizmu, natomiast nie pisałem o fakcie morderstw czy robienia kupy w miejscu publicznym. Sensem życia nie jest przekazanie genów. Gdyby tak było, wszyscy by się rozmnażali jak wierzba: odcinasz witkę, wsadzasz do ziemi i sobie rośnie nowa wierzba bez zapylania, przekazywania genów itp. Najprostszy sposób i najefektywniejszy z punktu widzenia życia. Życie nie ma sensu, jest absurdem. Owszem, warto żyć i trzeba, trzeba się rozmnażać. Ale w sytuacji gdy wszystko umiera i gdy cały Kosmos padnie, sensu nie ma. ABSURD. Poza tym, być tylko pojemnikiem na geny (człowiek, roślina, zwierzę)? Śmiechu warte.
Wierzba jest bardzo złożonym organizmem, człowiekowi raczej nigdy się nie uda żyć, czerpiąc energię wprost ze słońca, a wierzba to umie w sposób perfekcyjny i na dodatek, gdy padnie, jej witki zamieniają się w setki wierzb… Takiego czegoś człowiek nigdy nie opanuje…